środa, 5 października 2011

Liftowo



Na początek Cardlift zagraniczny #12.  Poszarpałam, wydarłam dziurę na samym środku papieru, powyżywałam się na papierze, a mimo to wyszła całkiem spokojna ślubna kartka. Może to wina beżu, który wprowadził nutkę elegancji i dostojności. Poniżej powrównanie z oryginaem- pracą Sabriny





Kolejna praca inspirowana jest zabawą: CARDLIFT WRZESIEŃ 2011. Chrzciel-obrazek rysowałam i kolorowałam sama:) -to prototyp stempelka, sporo go poprzerabiałam:).


a oto oryginał aankaf:

3 komentarze:

  1. świetne lifty; ta żółta dzidziusiowa jest taka delikatna i słodziakowa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. oba lifty super :) jestem pod wrażeniem tej wyszarpanej dziury :) piękna jest :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Robią wrażenie, są śliczne, masz talent :)

    OdpowiedzUsuń