wtorek, 8 maja 2018

Żeglarstwo czy scrapbooking?



Stali bywalcy bloga pewnie zauważyli przerwę w publikowaniu postów. Wszystko przez to, że pół roku temu odkryłam coś pięknego, coś co jest w stanie skutecznie odciągnąć nawet od scrapbookingu.
Dzięki wspaniałym osobom z HORN Kraków  odkryłam jak cudowne jest żeglowanie. Marzyłam o pływaniu od zawsze, ale oba rejsy przebiły marzenia!

Pierwszy, jesienny, Portimao- Gibraltar, był magiczny. Na pokład jachtu Odysseya wchodziłam zupełnie zieloniutka, potrafiłam zawiązać jeden węzeł - ratowniczy. Nawet nie marzyłam, że będę mogła sterować, cumować i robić tyle ciekawych, niesamowitych rzeczy.

Już samo uczenie się sprawiało mi sporo radości, a to był tylko początek.

główki portu w Portimao


W Portimao kupiliśmy w komisie gitarę (z obietnicą, że odkupią ją od nas po rejsie) więc czas cumowania w portach upływał nam na śpiewaniu, nie raz do rana. Dzięki temu już drugiego dnia mogłam oglądać takie widoki:



Zrobiliśmy wtedy załodze mały dowcip, w 4 osoby wypłynęliśmy wczesnym rankiem z portu i załoga obudziła się już na oceanie:)


Cudnie kolorowy wschód słońca to nie koniec magii. Następnego dnia złapało nas stado delfinów. Bawiły się kilkanaście minut płynąc zaraz koło burty jachtu:


Innego dnia widzieliśmy też z daleka fontannę wieloryba. 
Przepływanie przez Cieśninę Gibraltarską było niesamowite. Z lewej strony widać było koniuszek Europy, za prawą burtą można było wypatrzeć Afrykę. 


Sam Gibraltar też okazał się bardzo ciekawym miejscem: niewielkie miasteczko z mocno zaznaczoną brytyjską tożsamością, pas startowy, który jest ulicą zamykaną na czas lądowania samolotów. Nad miastem wznosi się Gibraltar Rock gdzie po uliczkach prowadzących na szczyt chodzą stada makaków.





fot. Andrzej Marzencki



W samym środku góry kryje się piękna jaskinia Świętego Michała ( St. Michael’s Cave) z pięknymi naciekami wapiennymi.





Skoro widać było Afrykę, postanowiliśmy dopłynąć tam. Obraliśmy kurs na Ceutę.
To piękne, hiszpańskie miasto ze starymi budowlami obronnymi:





W Ceucie zamarzyła nam się "prawdziwa Afryka", mniej europejska, bardziej orientalna. Obraliśmy kurs na marokański Tanger. Jeśli jesteście ciekawi co nas tam spotkało, to zaglądnijcie na na bloga za kilka dni. Niedługo pojawi się kolejna część opowieści.

11 komentarzy:

  1. Wspaniała przygoda i niesamowite zdjęcia

    OdpowiedzUsuń
  2. O żeż, Rysko, teraz to mnie zatkało. Nawet nie wiesz, jak Ci zazdroszczę! Nie pływałam od (nie zdradzę ilu) lat (bycia dowożoną na nurkowiska do pływania nie wliczam). Czekam na cd.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fantastyczna wyprawa :) i piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniała podróż, zazdroszczę, ale tak pozytywnie oczywiście :)
    Tanger to jedno z moich podróżniczych marzeń.

    OdpowiedzUsuń


  5. شركة التميز المثالي للخدمات المنزلية وتنظيف المنازل والشقق والفلل بالدمام والخبر والقطيف والجبيل
    قسم خاص لتسليك المجاري بالضغط ومكافحة الحشرات وتنظيف للمجالس والسجاد والموكيت وتنظيف الخزانات
    نقدم افضل الخدمات المنزلية بالمنطق الشرقية 0551844053

    شركة تسليك مجاري بالدمام
    شركة تنظيف منازل بالدمام
    شركة مكافحة حشرات بالدمام
    شركة تنظيف منازل بالجبيل
    شركة مكافحة حشرات بالجبيل
    شركة تنظيف سجاد بالجبيل
    شركة تسليك مجاري بالخبر
    شركة تنظيف منازل بالخبر
    شركة تركيب وصيانة الكهرباء بالدمام والخبر
    شركة المثالية للتنظيف بالجبيل

    OdpowiedzUsuń